O ile problem wysiłkowego nietrzymania moczu nie musi być wcale poważny z punktu widzenia fizjologii, o tyle z punktu widzenia psychologii może prowadzić nawet do samobójstwa. Statystyki są bowiem bezlitosne – co druga osoba z taką dolegliwością nie idzie do lekarza. W zamian próbuje się natomiast metod domowych, oczywiście niezbyt dobrych, a więc pogłębiających niską samoocenę, depresję i wszystkie jej konsekwencje (właśnie wraz z myślami samobójczymi).

Wysiłkowe nietrzymanie moczu może prowadzić do niewychodzenia z domu, zaprzestania życia towarzyskiego, zwolnienia się z pracy, słowem: do poważnych zaburzeń socjologicznych. Co więcej: nie jest to dolegliwość, która mija samoczynnie, a wręcz przeciwnie – objawy przez nią dawane mogą się nasilać i tym samym prowadzić do nasilenia się objawów psychicznych. W ten sposób chory wpada w błędne koło, z którego wyjście możliwe jest wyłącznie przez leczenie farmakologiczne lub operacyjne. To ostatnie jest szczególnie skuteczne (chodzi tu o metodę laserową), bezpieczne i bezbolesne.