Lekarz to człowiek, którego podstawowy a zarazem najważniejszym obowiązkiem jest
ratowanie ludzkiego życia. Tak więc niewątpliwie jest to zawód bardzo
odpowiedzialny i stresujący, a co za tym idzie, przynajmniej moim zdaniem, całkiem
dobrzy płatny. Nie rozumiem zatem, dlaczego tak wielu lekarzy nie jest zadowolonych
ze swoich zarobków. Bezustannie domagają się podwyżek i zmiany warunków pracy.
W tym celu organizują strajki, które najdotkliwiej odczuwają pacjenci. Nie
zrozumiały jest dla mnie w takim razie jeszcze jeden aspekt. Skoro zawód lekarza
jest tak mało opłacany, to dlaczego coraz więcej ludzi wybiera się na studia
medyczne, które de facto należą do jednych z najtrudniejszych i najdroższych.
Odpowiedź jest bardzo prosta. Dla człowieka przeciętnego, który co miesiąc
zarabia najniższą krajową, pensja lekarz wydaje się być czymś
nieporównywalnym. Kiedy jednak ten „przeciętniaczek” skończy już studia i
rozpocznie pracę w zawodzie, to jego zadowolenie z nowych, lepszych zarobków trwa
tylko przez chwilę. Z czasem bowiem przyzwyczaja się on do nowego wynagrodzenia i
uważa za rzecz naturalną, iż powinno ono wzrastać. Uważa ponadto, iż tempo
wzrostu jego pensji powinno być adekwatne do tempa wzrostu jego potrzeb.